Reportaż ślubny – Sylwia i Mikołaj

Nie każda historia potrzebuje idealnych warunków, żeby dobrze się rozpocząć. Czasem wystarczy odpowiednie miejsce, właściwi ludzie i trochę nieprzewidywalności.

Tę zaczęliśmy od przygotowań gdzie wszystko powoli nabierało właściwego tempa. Ostatnie poprawki, drobne detale, trochę nerwów i coraz więcej emocji, które z każdą chwilą stawały się coraz bardziej widoczne. Później przenieśliśmy się do plenerowej altanki nad wodą gdzie odbyła się ceremonia. Pogoda cały czas trzymała nas w niepewności, raz wpuszczając trochę słońca, a chwilę później zasnuwając niebo chmurami. Po ceremonii nikt już jednak specjalnie się tym nie przejmował. Były życzenia, śmiech, bliskość i wspólne świętowanie. Ten dzień miał swój rytm i po prostu dobrze było w nim być.

Sesja plenerowa w Pieninach

Miesiąc później zabraliśmy tę historię w Pieniny. Dwa dni, podczas których znów wszystko zależało od pogody. Chmury, długie oczekiwanie i w końcu 15 minut światła, które stworzyło magię! Drugiego dnia budzik zadzwonił o 2:30. Ruszyliśmy w stronę Słowacji z nadzieją na piękny wschód. Prognozy zmieniły się jednak w ostatniej chwili i zamiast słońca przywitało nas zachmurzone niebo, a kilkadziesiąt minut później deszcz, który dość mocno zmodyfikował nasze plany. Może nie było idealnie ale mimo to udało się złapać wiele klimatycznych ujęć.